tel. 22 292 31 42; kom. 501 184 420instytut@cudownedziecko.plpn-pt 8-17

Zaprośmy Ducha Świętego do naszego życia

Post 28 of 310

Dziś, 25 maja 2017 roku, przypada Święto Wniebowstąpienia Jezusa. W religiach protestanckich jest to dzień wolny od pracy. Dlatego dziś w Danii, podobnie jak w Niemczech, wszystkie sklepy są zamknięte, a moja rodzina wyleguje się jeszcze w łóżkach.

Mimo iż niewątpliwie dzień ten jest wielkim świętem, to mało kto traktuje go tutaj jak święto religijne. W zachodnioeuropejskich społeczeństwach niewiele osób czuje się związanych i zainteresowanych religią, co ma swoje konsekwencje, o których pisałam na łamach czasopisma Misericordia.

W Polsce Wniebowstąpienie Jezusa będziemy czcić w najbliższą niedzielę. Warto jednak wiedzieć, że od tego dnia do dnia Zesłania Ducha Świętego dzieli nas dokładnie 9 dni. W tym czasie możemy się przygotować do Zesłania Ducha Świętego odmawiając Nowennę do Ducha Świętego, gdyż nowenna jest modlitwą, która trwa dokładnie 9 dni.

Tekst nowenny znaleźć można na przykład na stronie  http://www.klaryski.opw.pl/Nowenny/Duch.htm

Zaprosiłam Ducha Świętego do mojego życia

Wiele miesięcy temu doznałam obecności Ducha Świętego i było to jedno z najpiękniejszych przeżyć mojego życia. Od tego czasu wielokrotnie doświadczyłam obecności Ducha Świętego w moim życiu, który ocalił mnie w sytuacjach zagrożenia lub pokierował mnie, kiedy tego bardzo potrzebowałam.

Wcześniej nie byłam osobą religijną choć uważałam się za katolika, jak większość Polaków. Lubiłam czytać poradniki i książki psychologiczne o sile pozytywnego myślenia. Uczestniczyłam także w warsztatach, czerpiąc siłę od autorów tych publikacji i podziwiając ich sukcesy.

Przez wiele lat udawało mi się samodzielnie i z sukcesami kierować życiem i nie czułam potrzeby zapraszania do niego Boga. Nawet kiedy dotykały mnie nieszczęścia, potrafiłam się podnieść i ciągle powtarzałam, że bardziej wierzę w siebie niż w Boga. Byłam przekonana, że wystarczy tylko pozytywne nastawienie i kontrola umysłu, który zamiast się lękać, powinien zająć się myśleniem o sukcesie, co przyciągnie tenże sukces do mojego życia.

Dziś wiem, że mój umysł i pozytywne myślenie nie zapobiegną problemom. Nie mam kontroli nad wszystkimi aspektami mojego życia, gdyż w moim życiu są osoby, na których mi zależy, a one są niezależne i nie mam pełnej kontroli nad ich życiem. Na nowo uczę się żyć ufając Bogu, gdyż nie starcza mi sił, aby poradzić sobie z całym chaosem, jaki panuje w życiu zwykłego człowieka.

Dzięki temu doświadczyłam w swoim życiu miłości, opieki i obecności Boga przez cuda. W najgorszych momentach mojego życia, kiedy czułam, że już nic nie mogę zrobić, a nadal próbowałam, kiedy docierało do mnie, jak niewiele zależy ode mnie, modliłam się do Boga. Otrzymałam pomoc – cudowną i nieprawdopodobną.

Dotyk Ducha Świętego

Uczestnictwo w kursie Nowe życie było dla mnie podsumowaniem ponad rocznych poszukiwań drogi do Boga. Pozwolił mi przemyśleć i odkryć, nad którymi obszarami mojego życia próbuję utrzymać kontrolę i nie chcę jej oddać Bogu. Moje głębokie rany jeszcze się nie zagoiły, choć próbowałam wybaczyć moim winowajcom już od roku. Na kursie zrozumiałam, że brak wybaczenia i chowanie urazy blokuje mnie na łaskę od Boga.

Ostatniego dnia kursu, po sakramencie pokuty i Eucharystii oraz po gorliwej modlitwie, odnalazłam radość w Duchu Świętym i choć potrzebowałam tego ogromnie, było to dla mnie zaskoczeniem. Poprzedniego dnia, w sobotę wieczorem, razem ze wszystkimi uczestnikami kursu modliliśmy się śpiewając do Ducha Świętego, aby przyszedł i napełnił nas.

Mimo iż już wiele miesięcy temu ksiądz Piotr zwracał mi uwagę, abym nie myliła wiary z uczuciem i nie szukała emocji, to nadal czekałam na jakiekolwiek odczucia. Ponieważ nic się nie działo, zaczęłam wyobrażać sobie Ducha Świętego jako wiatr wokół mnie. Biała mgła wirowała w mojej wyobraźni, ale miałam świadomość, że to ja jestem autorem tego wyobrażenia. Nie przyszło ono od Ducha Świętego. Nie poczułam też nic, kiedy dwie osoby świeckie wraz z księdzem modliły się nade mną.

Tymczasem kilka uczestników upadło, ale stało się to w sposób dość dziwny. Każdy z nich był świadomy przez cały czas, ale nie zdawał sobie sprawy, że upada – spokojnie, swobodnie, bezwładnie – wbrew odruchom, logice czy zdrowemu rozsądkowi. Wyglądało to jak film na zwolnionych obrotach. Jedni byli spokojni i radośni, a inni bardzo wzruszeni, ale widać było, że to najbardziej poruszające i najpiękniejsze doświadczenie ich życia.

Patrzyłam na to z zazdrością i tłumaczyłam sobie, że może Duch Święty już we mnie jest, więc nie mogłam odczuć, jak mnie napełnia. W niedzielę rano, po mszy świętej i po wymianie doświadczeń, jeszcze raz modliliśmy się do Ducha Świętego, aby nas napełnił. Tym razem zrobiliśmy to w ciszy, każdy indywidualnie. Wyobraziłam sobie, że jestem pustym słoikiem, który czeka, aż Duch Święty go napełni. Wtedy moja wyobraźnia wytworzyła wizję białej mgły i zaczęła wpychać ją do słoika. Oburzyłam się na swój umysł i postanowiłam, że nie będę tego kontrolować. Wtedy biały wir zaczął opuszczać mój słoik, jakby wyciągały go jakieś niewidzialne siły.

Z rezygnacją pomyślałam, że inni są teraz zapewne napełniani Duchem Święty, a mnie On właśnie upuszcza. Poddałam się zupełnie i wtedy zobaczyłam, jak z wnętrza białego wiru pojawia się piękny jaśniejący kryształ w kształcie wielkiej szyszki. Biła od niego taka światłość, mieniąca się różem, żółcią i fioletem, że z trudem dostrzegałam jego kształt. W tym samym momencie wypełniło mnie tak ogromne uczucie radości, że łzy płynęły mi strumieniami po policzkach. Odczucie to było nieporównywalne z niczym, co wcześniej przeżyłam. Nigdy wcześniej nie byłam tak spokojna, radosna i szczęśliwa jednocześnie.

Później przemknęło mi przez myśl pytanie, co miał znaczyć kształt szyszki. Tydzień później znalazłam go, kiedy oglądałam program o Watykanie. Szyszka ta stała na dziedzińcu pierwszej bazyliki i jako jedna z nielicznych pamiątek zachowała się do naszych czasów. Stoi na Placu Szyszki w Rzymie.

Moja krótka modlitwa do Ducha Świętego

„O Duchu Święty, duszo mojej duszy, uwielbiam Cię.

Oświecaj, kieruj, wzmacniaj i pocieszaj mnie.

Powiedz mi, co mam robić i rozkaż mi to wykonać.

Obiecuję Ci uległość we wszystkim, co z woli Twojej mnie spotka, tylko okaż mi Twoją wolę.”

Moje życie ulega przemianie. Odczuwam opiekę boską i działanie Ducha Świętego. Doświadczam łask, o które prosiłam. Dzięki Ci Panie.

Koronka do Ducha Świętego

Modlitw do Ducha Świętego jest bardzo wiele. Można też z powodzeniem modlić się własnymi słowami. Wystarczy usiąść w ciszy, rozłożyć ręce i prosić o przyjście Ducha Świętego.

W Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim pod Warszawą Ruch odnowy w Duchu Świętym wprowadził piękną pieśń „Przyjdź Duchu Święty, ja pragnę”, która jest czytana przed Ewangelią, jako wezwanie do uwagi i prośba o światło Ducha Świętego dla głoszącego Słowo Boże i dla słuchających.

Wśród numerów archiwalnych Misericordii, czasopisma, w którym prowadzę „Poradnik rodzica” już od blisko trzech lat, znalazłam poniższy artykuł, obok którego zamieszczona jest instrukcja, jak odmawiać koronkę do Ducha Świętego.

This article was written by dr Aneta Czerska

Menu