tel. 22 292 31 42; kom. 501 184 420instytut@cudownedziecko.plpn-pt 8-17

Polskie dzieci mają najniższą samoocenę – jak nauczyć poczucia własnej wartości

Post 9 of 290

Polki przodują w Europie w niezadowoleniu z własnego wyglądu. Krytyczne wobec siebie są zwłaszcza nastolatki.

Z badań WHO wynika, że polskie dziewczynki zajmują pierwszą pozycję wśród nastolatek z 42 krajów, jeśli chodzi o negatywną samoocenę.W poprzedniej edycji badań Polska była na 9. miejscu.

Aż 61 polskich piętnastolatek uważa się za grube, przy czym prawie połowa z nich nie ma faktycznej nadwagi.

-To 10 proc. więcej niż 4 lata temu – mówi Anna Dzielska, psychodietetyk z Instytutu Matki i Dziecka. Światowa Organizacja Zdrowia, od lat systematycznie monitorująca zdrowotne zachowania młodzieży na całym świecie (HBSC Study), w Polsce swoje badania prowadzi we współpracy z Instytutem Matki i Dziecka.

Starsze kobiety też są niezadowolone. Według sondażu TNS OBOP 84 proc. Polek poddałoby się operacji plastycznej, gdyby znalazło na to fundusze. Zaledwie cztery na 100 uważają się za atrakcyjne!

Dlaczego dzieci mają niską samoocenę?

Przypadek Polski nie jest prosty, gdyż mamy jedną z najszybciej rosnących statystyk otyłości dzieci i młodzieży.

Psychologowie szukają powodów tak niskiej samooceny we wzorcach, które promują media i we współczesnym kulcie ciała. Winią też media społecznościowe, w których może pojawić się zdjęcie zrobione znienacka, co zmusza nastolatki do przychodzenia w makijażu do szkoły i myślenia o swoim wyglądzie niemal w każdej minucie.

Jak poprawić samoocenę dziecka?

Jakiekolwiek byłyby powody, wydaje się, że potrzebujemy armię psychologów, aby sobie z tym zjawiskiem poradzić. Wydaje się, że to z tego powodu konkurencja na studia na psychologię jest największa. Na tym kierunku mamy największą ilość chętnych na jedno miejsce – aż 22 osoby. Dla porównania na Wydziale Informatyki mamy tylko 9 chętnych na jedno miejsce (Uniwersytet Warszawski, rok 2016).

Tymczasem studia psychologiczne wybierają często te osoby, które interesują się psychologią z własnego powodu – chciałyby lepiej zrozumieć siebie, swoje problemy i umieć sobie z nimi poradzić.

Mamy więc samonapędzającą się maszynę. Coraz więcej osób nie radzi sobie ze swoimi problemami i jest niezadowolona z siebie, stąd interesuje się psychologią i wybiera ten kierunek na studiach. W ten sposób kształcimy rzeszę młodych ludzi, którzy są teoretycznie gotowi do pracy w zawodzie i niesienia pomocy innym, podczas kiedy sami ze sobą nie potrafią sobie poradzić.

Nie tylko zdrowy rozsądek pokazuje nam, że ta ścieżka donikąd nie prowadzi. Mamy potwierdzenie w statystykach, które z roku na rok są coraz gorsze.

Chwalić czy nie chwalić?

Psychologowie radzą nam, aby dzieci chwalić, gdyż to w domu kształtują się fundamenty naszej osobowości. Słyszymy więc, że jako rodzice musimy mówić dzieciom, że są piękne i mądre.

W tym samym czasie inni psychologowie nam tego zabraniają. Twierdzą, że dzieci, które są chwalone, uzależniają się od opinii innych i w przyszłości będą łatwymi ofiarami manipulacji. Dla pochwały zrobią wszystko.

Dawać wolność czy ją ograniczać?

Podobny zamęt panuje w kwestii wolności i wyboru. Od lat jesteśmy zapatrzeni na skandynawskie wzorce wychowania i staramy się wychowywać dzieci na ludzi wolnych, dając im wiele możliwości wyboru. Jesteśmy przekonani, że to uczyni z nich ludzi lepiej przygotowanych do dorosłego życia, że będą bardziej odpowiedzialni i samodzielni.

Tymczasem pojawiły się nowe trendy w psychologii. Zabrania się rodzicom dawania wyboru, twierdząc, że jest to szkodliwe dla psychiki dziecka, która jest zbyt delikatna i niezdolna do udźwignięcia ciężaru odpowiedzialności, który towarzyszy wyborowi.

Którą drogę wybrać?

W dzisiejszych czasach możemy chyba śmiało powiedzieć, że jako społeczeństwo wypróbowaliśmy już wszystko. Jedni są zwolennikami dyscypliny, a inni psychologii bliskości. Jedni dają wybór dziecku, a inni rodzice podejmują decyzję sami. Jedni karzą dzieci, a inni dają nagrody.

Jesteśmy świadomi błędów naszych rodziców i z całych sił staramy się ich nie popełniać. Czy wyniki są zadowalające?

Nieustannie skarżymy się, że ludzie są niegrzeczni, grubiańscy, źle wychowani, pozbawieni empatii, skupieni na sobie i na pieniądzach.

Dodatkowo my sami czujemy się coraz gorzej. Z roku na rok coraz mniejszy odsetek społeczeństwa jest zadowolony z siebie i ze swojego wyglądu. Skarżymy się na stres, gdyż coraz słabiej radzimy sobie z problemami.

A przecież każdy rodzic chce i robi wszystko, aby jego dziecko miało wysokie poczucie własnej wartości. Tymczasem patrząc na statystyki, dramatycznie nam ubywa poczucia własnej wartości. I to mimo iż mamy coraz więcej psychologów.

Triki wychowawcze nie są w stanie ukształtować kręgosłupa moralnego ani filozofii życia naszego dziecka. Miałam wiele okazji, aby sprawdzić to na własnych dzieciach, ale obserwuję też, z jakimi problemami borykają się moi klienci, rodzice małych dzieci, którzy stosują coraz to nowe techniki wychowawcze, a ich porażki są coraz głębsze.

Niegdyś mówiono o buncie dwulatka, teraz rodzice 18-miesięcznych maluchów proszą o pomoc.

Od kilku lat intensywnie szukam innej drogi. Sądzę, że znalazłam mix kilku istotnych składników: tradycyjnego wychowania, sztuki komunikacji i filozofii życia (dla mnie jest to filozofia chrześcijańska, która bardzo pomaga mi w wychowaniu dzieci).

W naszej cywilizacji niezwykle dużą wagę przykładamy do słowa. Tymczasem małe dziecko uczy się przez obserwację i „akcję”. Musimy przejść do działania, zamiast nieustannie mówić, tłumaczyć, wyjaśniać. Powinniśmy być dla naszych dzieci wzorem.

I jesteśmy – czy tego chcemy, czy nie. Wszystko to, z czym teraz próbujemy się uporać, kiedyś w dzieciach zaszczepiliśmy, kiedyś ich tego nauczyliśmy – często nieświadomie.

Jeśli teraz nie możesz poradzić sobie z emocjonalnymi reakcjami dziecka, przypomnij sobie, kto go nauczył takich reakcji. Jedni rodzice sami podobnie się zachowywali, a inni niewłaściwie na takie zachowanie reagowali, nieświadomie do takiego zachowania zachęcając.

Dlatego pracuję z rodzicami małych dzieci (0-8 lat), którzy są jeszcze na początku swojej drogi i popełnili jeszcze stosunkowo niewiele błędów i od niedawna. Chcę im pokazać inną ścieżkę, aby nie zbłądzili, bo wtedy nawet jeśli znajdziemy poprawną drogę, to z takiej podróży wracamy poranieni.

Jeśli ty też poszukujesz skutecznego sposobu wychowania i masz świadomość, że nie może one polegać na serii trików, to spotkajmy się na szkoleniu „Balans emocjonalny” – jeszcze w tym miesiącu.

 

 

, , ,

This article was written by dr Aneta Czerska

Menu