tel. 22 292 31 42; kom. 501 184 420instytut@cudownedziecko.plpn-pt 8-17

Nagroda za złe zachowanie – kiedy zmądrzejemy?

Post 26 of 364

Restauracje i kościoły są miejscami, w których łatwo zobaczyć, jak bardzo rodzic nie radzi sobie z wychowaniem dziecka.

Mam przyjemność pracować z rodzicami, którzy kochają swoje dzieci i bardzo im zależy na ich dobru, które pojmują bardzo szeroko.

Niestety prawie wszyscy ci rodzice, popełniają pełen wachlarz błędów wychowawczych, dzięki czemu dzieci przejmują pełną kontrolę nad rodzicami.

W efekcie rodzice im usługują i zabiegają o względy dzieci.

Ostatnio byłam świadkiem takiej sceny w restauracji „U chłopaków”, gdzie dania były smaczne i w dość przystępnej cenie, ale niestety dość niewielkie i chłodne.

Krótko po nas, do restauracji weszła matka z kilkuletnią córeczką. Dziecko było głodne i zmęczone. Matka zamówiła kurczaka na wynos. Podejrzewam, że nie miała nic gotowego w domu, więc najszybszym sposobem było zamówienie gotowego dania w restauracji.

Moje dzieci, szczególnie to młodsze bardzo lubi chodzić do restauracji. Uwielbia jeść nowe potrawy oraz próbować znanych dań w nowej odsłonie, podanych i przyprawionych zupełnie inaczej niż w domu.

Wyjście do restauracji jest dobrym momentem do negocjacji. Kiedy dziecku zależy na czymś, można wtedy nakłonić je do zrobienia wszystkiego, na czym mi zależy.

Z tego powodu grzeczne zachowanie w restauracji i zjadanie całej porcji to standard – absolutna podstawa. Gdyby to nie było spełnione, nie weszlibyśmy do knajpki.

Tymczasem to dziecko, które obserwowałam zrobiło istny cyrk. Marudziło, darło się, wydawało matce polecenia, robiło jej wymówki, a matka zachowywała się jak pokojówka Jaśniepani. Usługiwała, uspakajała, tuliła i nosiła na rękach błagając o przebłysk uśmiechu.

Zacznijmy od początku. Kiedy dziecko jest głodne i zmęczone, jakakolwiek współpraca jest skazana na przegraną. Trzeba szybko zaspokoić jego potrzeby, aby można było dogadać się z maluchem. Najlepszy byłby wtedy gryz banana ze sklepu obok.

Matka siada z dzieckiem przy stoliku, bo musi poczekać na danie. Tymczasem dziecko ubrane jest w ciepły kombinezon, gdyż na zewnątrz było -12 stopni. Ręce mi tak zgrabiały, ze nie mogłam trafić kluczykiem do zamka w samochodzie. Ale to dziecko było bardzo ciepło ubrane. Odpowiednio na spacer do domu, ale nieodpowiednio do siedzenia w restauracji.

Szybko zrobiło mu się bardzo ciepło, a że było głodne i zmęczone, stało się senne i marudne. Zaczęło się tresowanie matki.

Początkowo dziewczynka chciała książkę. Restauracja miała książeczki dla dzieci, ale te dziecku nie odpowiadały. Marudziła jeszcze głośniej.

Później wymyśliła, że chce kartę restauracyjną z menu. Matka szybko podała. Problem był w tym, że dziecko chciało inne manu. Zamiast tego co dostało, chciało to, które leżało na moim stoliku.

Im głośniej dziewczynka krzyczała i płakała, tym czulej matka do niej mówiła. Później zaczęła ja głaskać po dłoniach, a na koniec wzięła na ręce.

Dziewczynka była bardzo ciężka dla matki, ale ta podrzucała lekko dziecko i obnosiła po restauracji.

Jak mamy nakłonić dziecko do dobrego zachowania, skoro za nieakceptowalne zachowanie dzieciak dostaje nagrodę? Kiedy zaczniemy siebie szanować? Kiedy przestaniemy dzieciom nadskakiwać?

 

 

This article was written by dr Aneta Czerska

Menu